Pokój Marzeń w ramach III edycji Spotkania Kobiety Mówią


O jakich słowach myślimy, gdy zaczynamy marzyć? Jakie słowa otwierają nasze marzenia i jakie obrazy je przywołują? I wreszcie na ile jesteśmy odważni, by dzielić się nimi z innymi? Na te i inne pytania szukałam odpowiedzi wspólnie z lokalnymi artystkami: malarką Darią Ostrowską i ceramikiem Emilią Kosakowską, tworząc instalację twórczą w ramach III edycji Spotkania Kobiety Mówią.

Często artyści zapraszają innych, niekoniecznie artystów, do współtworzenia swojego dzieła. Potrzebują jedynie ich wyobraźni i wrażliwości. Ostatecznie w działaniu powstaje przestrzeń, która zakłada otwartą możliwość interpretacji. Z taką intencją powstał Pokój Marzeń. Został stworzony za sprawą energii płynącej z mocy kobiet – ich nieograniczonej fantazji oraz intuicji. W pokoju można było zwiedzać, odpoczywać, rozmyślać i – dzięki specjalnie zaaranżowanej przestrzeni – przede wszystkim współtworzyć. W przestrzeni znalazły się obrazy Darii Ostrowskiej. Pośród portretów trzech kobiet namalowanych w konwencji antropologicznych żywiołów można było odnaleźć tę najbliższą swemu sercu.

Bardzo chciałam – podkreśla autorka – aby kobiety spróbowały wejść w interakcje z obrazami i poszukały wśród kobiecych żywiołów siebie. Chciałam, by określiły w myślach, którym z nich są. Może nie jednym, bo przecież w domu mogą być ziemią, a ich marzenia są jak ogień. Być może w pracy spalają się, dają z siebie wszystko, a w duszy są wrażliwą wodą. Mam nadzieje, że każda z pań choć w części zdołała odpowiedzieć sobie na to pytanie i zbliżyć się do siebie samej.

U stóp obrazów stały ruchome, wypalone ceramiczne koła wykonane przez Emilię Kosakowską. Intrygowały zdobieniem i zaskakiwały formą prezentacji. Zaproponowałam, by talerze się kręciły – opowiada autorka. – Dzięki temu każda z uczestniczek po wprawieniu naczynia w ruch widziała namalowany na nim inny kształt, obraz, osobę itp. Talerze w mojej koncepcji miały pełnić funkcję lustrzanych odbić naszych wewnętrznych stanów, pragnień, obaw czy też marzeń. Może to właśnie one pozwoliły niejednej z nas obudzić w sobie to, co zostało gdzieś głęboko zaklęte.

W tej przestrzeni można było odnaleźć również wiele dobrych słów. Pytałam bliskie mi kobiety z naszej społeczności o słowa, które przychodzą im na myśl w kontekście marzeń. Codziennie wypowiadamy ich tysiące, ale gdy przychodzi moment, kiedy mamy powiedzieć to jedno ważne dla nas, następuje konsternacja, zastanowienie. Zaczynamy szukać w naszej głowie, zaglądamy głęboko w siebie i liczymy, że padnie to właściwe. Dlatego też w tworzeniu przestrzeni twórczej nie mogło zabraknąć słowa. Te ważne zostały wydrukowane i naniesione na ścianę, wypełniły miejsce wokół hasła przewodniego: Nasza przestrzeń potrzebuje twoich marzeń. Ta przestrzeń czekała również na słowa uczestniczek wydarzenia, które dopełniły ją w formie stworzonych intuicyjnie wierszy. Zawieszone w przygotowanej przestrzeni, wraz z wkomponowanymi w oknach wierszami poetów, utworzyły galerie wierszy.

Właściwie po co to wszystko? Prócz stworzenia niekonwencjonalnej przestrzeni naszą inicjatywę postrzegamy jako inicjowanie pewnych działań, rozbudzanie otwartości na nowe formy animacji, projektowanie sytuacji, w których odczuwamy zmiany w myśleniu o sobie i swoich możliwościach, mówimy w sposób niedosłowny o swoich potrzebach i doświadczamy swojej kreatywności. Kluczowym elementem stał się wybór miejsca – centrum kultury – gdzie ważny jest współcześnie proces zmiany postawy odbiorcy z roli biernego widza w rolę aktywnego współtwórcy. Podczas spotkania my, odbiorcy i twórcy, doświadczamy tego, że potrzebujemy siebie nawzajem. Hasło Nasza przestrzeń potrzebuje twoich marzeń świetnie to oddaje. Artysta tworzy i chce coś przekazać swoim odbiorcom. Dobrze jest, gdy w odpowiedniej przestrzeni pokaże swoje wytwory, gdy opowie swoją historię. Animator natomiast zaprasza. Do tworzenia i animacji potrzebujemy komunikacji z odbiorcą, potrzebujemy jego interakcji, jego potrzeb. To jest piękne, gdy on z nami dopełnia dzieła, gdy zostawia swój ślad, gdy oswajamy go z tym, że może coś takiego robić. Bo by tworzyć, wcale nie trzeba mieć zdolności plastycznych, to stereotyp i bariera, z którą się zmagamy. A dodatkowo taka komunikacja, taka konwersacja i wreszcie spotkanie z odbiorcą nas – animatorów czy artystów – zwyczajnie nakręca do działania, po którym pozostaje SATYSFAKCJA!

tekst: Izabela Dąbrowska